StartBlogWyświetlenie artykułów z etykietą: hotel dla psów

 

BLOG

 

Mikropiesek pod opieką petsiitera

Opublikowano w Blog środa, 21 październik 2015 10:33 0

Nasza Ania z wielką słabością do mikropiesków od czasu do czasu zostaje opiekunką psów nie przewyższających wzrostem kota. Jeden z jej ostatnich podopiecznych to Azul - szczeniak chihuahua , który wychodzi z nią na spacery i kilka razy w miesiącu przez kilka dni korzysta z wygód naszego psiego hotelu.

... wieczorem oglądają dr House'a

 

z pozdrowieniami
Monika Marciniak

 

Niechodzący Neo w psim hotelu i dyskopatia psów

Opublikowano w Blog sobota, 26 wrzesień 2015 09:15 1

Neoś regularnie bywa w naszym psim hotelu, pod opieką Ani lub Karoliny. Jest psem specjalnej troski z całkowitym porażeniem tylnych kończyn. Nie kontroluje wydalania, a mocz trzeba wyciskać z pęcherza. Pomimo tych niedogodności niczym się nie przejmuje i korzysta ze spacerów z uśmiechem na pyszczku.

Częstą przyczyną porażenia tylnych kończyn u psów jest dyskopatia, czyli choroba krązka międzykręgowego. Dotyczy to szczególnie psów z ras chondrodystroficznych, czyli takich u których pojawia się nieprawidłowa budowa chrząstki, np u jamników i bassetów, ale może pojawić się u wszystkich.

W przebiegu dyskopatii dochodzi do uszkodzenia rdzenia kręgowego, które może być spowodowane przesunięciem się dysku, wylaniem masy wypełniającej dysk, lub gwałtownym wyrzutem tej masy. W zależności od uszkodzenia może dojść do ucisku, zmiażdzenia lub stłuczenia rdzenia kręgowego. Skutki takiego urazu dla psa zależą od rodzaju uszkodznia, jego miejsca i podjętych działań.

Jeśli dyskopatii towarzyszy ból i/lub niedowład kończyn, ale zachowane jest czucie głębokie stosuje się zwykle leczenie zachowawcze: m.in. ograniczenie ruchu do minimum przez kilka tygodni, gorset, leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, rehabilitację po okresie unieruchomienia.

Jeśli natomiast dyskopatii towarzyszy porażenie kończyn, zaburzenia wydalania, brak czucia głębokiego to jest to wskazanie do zabiegu operacyjnego. Istotne jest, żeby operacja została przeprowadzona jak najszybciej - nie później niż 48h od porażenia. Po tym czasie szanse na przywrócenie normalnego funkcjonowania są minimalne. Ale nawet wtedy gdy zabieg nie pomoże psiaki z porażeniem kończyn radzą sobie świetnie. Korzystanie z rehabilitacji utrzymuje je w formie fizycznej, a możliwość zachowania aktywności zbliżonej do tej sprzed choroby ma świetny wpływ także na psychikę. Psy z paraliżem kończyn zwykle bez kłopotów akceptują i korzystają z wózka, tak jak nasz podopieczny Neo. 

 

 

z pozdrowieniami

Monika

Hotelowe wyzwanie - jak oduczyć szczeniaka sikania w domu

Opublikowano w Blog czwartek, 27 sierpień 2015 07:11 0

Niedawno Karolina opiekowała się w naszym psim hotelu Maxem - uroczym, ale siusiającym jeszcze w domu szczenianiekiem:

"Z pewnym niepokojem hotelowałam u siebie Maxa, który miał wtedy zaledwie 3 miesiące i dopiero skończył kwarantannę po serii szczepień. Tak młode pieski są bardziej podatne na choroby, zatrucia, biegunkę związaną ze stresem czy przemęczenie przy nadmiarze bodźców.

Jednak Max okazał się zdrowym sznaucerem i szybko zaadoptował się u mnie w domu. Spędzaliśmy razem jeden z długich weekendów, a właściciele mieli odebrać go w poniedziałek. Spaliśmy razem, ja na łóżku a on na sofie. Przy pierwszym kontakcie z moją sunią był lekko wystraszony, jednak przekonawszy się, że nie zamierza zrobić mu krzywdy, bawił się z nią w najlepsze. Na drugi dzień Max skakał po Lily jak po poduszce i łapał dla zabawy jej bujny ogon. Uwielbiali też gonić jedno drugie po ogrodzie z zabawką w pysku. Czas zabawy nadzorowałam z zegarkiem w ręku, by Max mógł zregenerować siły w swoim pokoju bądź w domu, oddzielony od Lily. Przy dużej dawce ruchu znikł problem Maxa z wybrzydzaniem przy jedzeniu. Na spacerach był bardzo nieśmiały, jednak samojedka stała się jego mentorką i idąc w ślad za nią nabierał śmiałości w stosunku do otoczenia.



Właściciele prosili mnie, bym zaczęła uczyć Maksia załatwiania swoich potrzeb poza domem, jak na prawdziwego psa przystało. Wiedziałam, że szczeniak jest troszkę zalękniony, zwłaszcza na spacerach czuł się niepewnie i za nic w świecie nie chciał zostawić po sobie takiego śladu. Nie pomogła swobodna smycz typu flexi ani zaciszne miejsca. Max upodobał sobie niedawno położony parkiet w salonie na ubikację. Potrafił przebywać ponad cztery godziny na dworze, po czym korzystając z każdej okazji wrócić do domu się załatwić. W sobotę więc uparłam się i dokładnie pilnowałam całego dnia pieska, by nie miał dostępu do swojej domowej ubikacji. Wieczorem mnie i całą rodzinę spotkała radość – podczas zabawy z Lily, Max odprężył się i zdecydował zrobić kupkę w ogrodzie, pierwszy raz w życiu na świeżym powietrzu. Sukces! W następnych dniach kolejne kupki również pojawiły się w ogródku, a w poniedziałek rano nastąpił kolejny postęp Maxa – rano po obudzeniu wyszedł ze swojego pokoju do ogrodu i zrobił pierwsze inauguracyjne siusiu na trawę :).


Nauka została przerwana odebraniem sznaucera przez stęsknionych właścicieli. Obsypani dobrymi radami, wrócili z Maksiem do mieszkania, gdzie kontynuują naukę siusiania na zewnątrz. Powodzenia! Karolina"

 

z pozdrowieniami
Monika Marciniak